SMS od Pana Anioła

By | 2/27/2016 Skomentuj
-„Samanto, kiedy wreszcie wybierzemy się na porządną kawę? Krzysztof” – Karol wyrecytował mi treść SMS-a, którego dostałam od Pana Anioła – Co to do cholery za jeden?!

- A, ten? – ziewnęłam przeciągle - W sumie to nikt.

- Ja go znam?

- Z tego co pamiętam to nie miałeś takiego życzenia - wyznałam zgodnie z prawdą.

- Jak to?!

- Tak to. Zapraszał nas kiedyś, nie pamiętasz? To ten gość z wypadku.

- Jakiego znowu wypadku?!

- Karol… zajmij ty się lepiej swoimi modelami.

- Co ty ukrywasz przede mną? Zamierzałaś powiedzieć mi o tym zaproszeniu?

- Szczerze? Nie zamierzałam ci powiedzieć o tym zaproszeniu!

- To pięknie! Flirtujesz pod moim nosem! Pięknie! Masz to natychmiast skończyć!

- Dobrze, daj mi mój telefon. No daj, od ręki mu odpiszę, żeby spadał na gruszki.

Karol oddał mi moją komórkę. Wysmarowałam na szybko kilka zdań.

- Zweryfikuj czy teraz wszystko jest zgodne z twoimi oczekiwaniami - ponownie zwróciłam mu moją własność.

- Co to jest?! Kogo ty ze mnie robisz?! - zdenerwował się - Chyba tego nie wyślesz?

- Karol, weź ty się w końcu zdecyduj czego ty chcesz. Co ci tu nie pasuje?

- Robisz ze mnie głupa!

- No coś ty! Czy nie tego oczekiwałeś? „Krzysztofie, nie mogę skorzystać z twojego zaproszenia bo to doprowadza mojego męża do szału. Karol oczekuje, że zerwiemy wszelkie kontakty towarzyskie. Proszę, nie ponawiaj więcej swojego zaproszenia. Nie drażnij lwa! Pozdrawiam. Samanta”- wyrecytowałam – Co tu ci się nie podoba? 

- Nie wyślesz tego! – Karol błyskawicznie usunął moją wiadomość.

- Posłuchaj… jeśli nie chcesz wyjść na palanta to nie zachowuj się jak palant.

- Nie chcę, żebyś flirtowała za moimi plecami na mój koszt! - wybuchł.

- Karol… na jaki twój koszt? Tak się jakoś złożyło, że ja zarabiam więcej od ciebie. Sorry, nie miałam zamiaru być uszczypliwa. A co do flirtu za twoimi plecami to raczę cię zapytać. Masz mnie za idiotkę? Posłuchaj, jeśli zechcę flirtować to nie będę musiała tego robić za twoimi plecami. Po prostu rozstanę się z tobą. Czy to jasne?

- A więc to tak?! To od razu się rozwiedźmy! Proszę bardzo!

- Nie ma sprawy. Mówisz, masz - powiedziałam ugodowo.

- To ty jednak chcesz rozwodu?!

- Ciebie całe g… obchodzi czego ja chcę! - wreszcie i ja podniosłam głos.

- A czego ty chcesz?

- Mężczyzny, a nie chłopca! Dorośnij! Tego chcę! I przestań mnie poniżać!

- Ja ciebie  poniżam? To ty mnie poniżasz!

- Nie. Insynuując mi jakieś flirty podczas wypicia kawy z fajnym kumplem, zwyczajnie mnie poniżasz. O ile w ogóle rozumiesz co ja mam na myśli? A teraz zejdź mi z drogi bo muszę przygotować się do pracy.

Karol trzasnął drzwiami do sypialni aż się szyby w oknach zatrzęsły. Szlak mnie trafił na takie zachowanie.

- Nie trzaskaj drzwiami - weszłam za nim do sypialni - Nie jesteś już naburmuszonym nastolatkiem, a ja nie jestem twoją mamusią. Zachowuj się godnie! - wychodząc z pokoju  ponownie  zamknęłam za sobą drzwi.

No to mam ciepło! Uraziłam wielkie Ego mojego męża. No, uraziłam. I co z tego? On moje też uraził. Suma summarum całe to zajście to jeden wielki smutek. Rozczarowuje mnie mój mąż niestety coraz bardziej… Nie skłamałam mówiąc mu, że chcę by dorósł. Karol to chłopiec o ślicznych, ciemnych oczętach z długimi rzęsami jak u dziewczyny. Te jego oczy doprowadziły mnie do USC. Teraz trudno jest tylko dzięki nim wyżyć. Gienia znów miała rację mówiąc, że „urody do kapusty nie włożysz”.  To nie była miłość. Cholera, to było zauroczenie! „Pomimo… bla, bla, bla, ja ciebie nie chcę! NIE BĘDĘ WALCZYŁA, NIE BĘDĘ KOCHAŁA, NIE BĘDĘ SIĘ O CIEBIE BIŁA. Jeszcze miejsca trochę mam….”

Nie wyjrzał z sypialni,  gdy wychodziłam z domu. Już w samochodzie odpisałam Krzyśkowi. „Mogę dzisiaj po 19. Tam gdzie ostatnio.” Za kilkanaście sekund przyszła zwrotna wiadomość. „ Bardzo się cieszę. Będę! Masz jakieś specjalne oczekiwania? Miłego dnia zielonooka Samanto!”

O cholera! Odpisałam. „Mam jedno! Przestań kadzić!”. Po chwili moja komórka  znów subtelnie dała mi znać, że on odpisał. „ Śliczna  kobietko, to nie kadzenie, to szczera prawda! Jesteś tak wyjątkowa, że dech mi zapiera! Sam obawiam się tej kawy z Tobą. Dlatego proszę… bądź dla mnie łaskawa. Jesteś tak piękna, że już na starcie nie mam z Tobą szans. Poza tym – Tobie zawdzięczam swoje życie! Czekam tam gdzie ostatnio o 19”

Przeczytałam pięć razy tę wiadomość. O rzesz ty Aniołku! Takie gierki ze mną? Kobietą na skraju…załamania! Ok., jestem gotowa! Odpisuję mu „ Ok. Mam full pracy. Postaram się być… Niestety  niczego nie obiecuję. Być może w ogóle się nie zjawię”. Poszło! I znów błyskawicznie mi odpisał. „ Samanto, nie ważne co się zdarzy ja będę czekał”.

Pięknie , tego mi właśnie było trzeba! Faceta, który niezależnie od okoliczności jest w stanie na mnie czekać! Przecież nie ma ideałów! Wszyscy jesteśmy niedoskonali… Skąd się w takim razie  pojawił  ten pan Anioł, na mojej krętej  drodze?  Byłam na niego tak zła ze  naprędce mu odpisałam

„ Wkurzasz mnie! Wydrapie ci oczy! I nawet nie mrugniesz!”

Komórka piknęła w tylko sobie znany sposób, a ja przeczytałam. „ Samanto… Czekam! Czekam! Czekam!”

I żeby było jasne - to tylko gra!

Jestem silna! Jestem stabilna!         



Nowszy post Starszy post Strona główna

0 komentarze: